To jeden z bardziej przewrotnych paradoksów współczesnych stosunków polsko-niemieckich.
W części polskiej debaty publicznej Niemcy nadal występują w roli państwa, wobec którego należy zachować szczególną nieufność. Historia sprawia, że taka retoryka ma w Polsce wyjątkową siłę. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy pamięć historyczna przestaje być lekcją, a zaczyna zastępować analizę tego, co dzieje się dzisiaj. Bo dzisiejsza rzeczywistość strategiczna wygląda zupełnie inaczej. 17 czerwca 2026 roku Polska i Niemcy podpisały nową umowę o współpracy obronnej. Obejmuje ona między innymi współpracę wojskową, mobilność militarną, cyberbezpieczeństwo, nowe technologie, ćwiczenia oraz współpracę na Bałtyku. Oba państwa wskazują przy tym NATO jako fundament swojego bezpieczeństwa.

Ale jeszcze bardziej symboliczny obraz można zobaczyć nie w gabinetach ministrów, lecz na północnym wschodzie Polski. Na zaproszenie Polski niemieccy żołnierze uczestniczą w realizacji programu Tarcza Wschód „Eastern Shield” Wyspecjalizowani niemieccy saperzy wspólnie z polskimi żołnierzami wzmacniają umocnienia graniczne. Budują między innymi rowy przeciwczołgowe i ustawiają zapory przeciwpancerne. Prace obejmują również strategicznie ważny rejon przesmyku suwalskiego. I tutaj polityka spotyka się z rzeczywistością w sposób niemal groteskowy.
Z jednej strony można w Polsce budować polityczną narrację na strachu przed Berlinem. Z drugiej, niemiecki saper kopie w Polsce rów przeciwczołgowy, którego zadaniem jest pomóc zatrzymać potencjalnego agresora ze Wschodu. Trudno znaleźć bardziej plastyczny obraz sprzeczności między częścią politycznej retoryki a rzeczywistą geopolityką. Polska i Niemcy nie muszą się kochać. Nie muszą również zgadzać się we wszystkich sprawach. Mają różne interesy, różne doświadczenia historyczne i niejednokrotnie różne spojrzenie na Europę. Ale są członkami tego samego NATO. A rosyjska agresja przeciw Ukrainie zasadniczo zmieniła europejskie środowisko bezpieczeństwa.
Radosław Sikorski zwrócił uwagę na jeszcze jeden paradoks. W czerwcu mówił Deutsche Welle, że samo stwierdzenie, iż Niemcy są sojusznikiem Polski, pozostaje w części polskiej polityki kontrowersyjne. Krytykował jednocześnie koncepcję prowadzenia politycznego konfliktu równocześnie z Rosją i Niemcami.

Największy absurd nie polega więc na tym, że Polska pamięta swoją historię, gdyż powinna ją pamiętać. Absurd zaczyna się wtedy, gdy historyczne emocje każą widzieć dzisiejsze Niemcy jako egzystencjalne zagrożenie, podczas gdy w realnym świecie bezpieczeństwa niemieccy żołnierze właśnie pomagają Polsce przygotować granicę do obrony przed rzeczywistym zagrożeniem militarnym ze Wschodu.
Historia jest ważna, ale geografia okazuje się wyjątkowo uparta i wymusza zmiany w bilateralnych stosunkach z Niemcami jako państwem. Kiedyś przyjdzie też miana mentalności, oby nie za późno…

Żródła i dalsza lektura:
Bundeswehr Eastern Shield
MON – nowa umowa o współpracy w dziedzinie obronności
Wicepremier Radosław Sikorski o „szczuciu na sąsiada”

Zostaw odpowiedź